Jak wszyscy doskonale wiedzą, zawód szafiarki nie jest zawodem łatwym, a tym bardziej przyjemnym - zwłaszcza kiedy w Twojej szafie panuje totalny chaos i skrupulatnie układane ubrania, porozrzucane są po całym mieszkaniu. Dostałam niemal paniki, gdy zobaczyłam, że koło ubrań białych leżą czerwone, podczas gdy koło czarnych, znalazły się te zielone. Dla niewtajemniczonych - prawdziwa szafiarka musi mieć ubrania poukładane kolorystycznie. Bez tego ani rusz. Stąd też moja poranna frustracja, która skończyła się na dwugodzinnych płaczu, przełkniętym Valium. Już traciłam nadzieje, gdy to przypomniałam sobie, że babcia podarowała mi swój staroświecki sweterek, który po drobnym formacie, mógłby nadawać się do wyjścia na miasto. Zielone Khaki najlepiej komponuje się z barwą kości słoniowej, dlatego też zaproponowałam do tego outfitu właśnie szpilki w takim kolorze.
Zafascynowana tym co właśnie stworzyłam, postanowiłam wyjść do sklepu po chrześcijańskie produkty takie jak chleb oraz masło (oczywiście ciemny chleb i odtłuszczone masło - my szafiarki jesteśmy wiecznie na diecie i odkąd moja ukochana rubinowa bluzka rozmiaru S nie leży na mnie już tak jak powinna, postanowiłam nie jeść wcale - niestety moje anorektyczne zapędy przegrały z BigMac'iem, którego to zapach roznosił się niedaleko). Wszystko byłoby w jak najlepszym wypadku, gdyby nie to, że zapomniałam założyć czegoś na dół - mój głód dawał mi się już we znaki, dlatego założyłam klasyczne jeansy i ruszyłam na podbój posiłków.
Jeżeli wiesz kim jesteś, to musisz o siebie dbać, a także o swój wizerunek. Założyłam okulary przeciwsłoneczne - kształt mucha - i wyszłam z mieszkania z nadzieją, że w tak opłakanym stanie (gdyż pominęłam wszelkie dodatki takie jak bransoletka, naszyjnik, kolczyki, przypinki i zapomniałam o wyregulowaniu lewej brwi <lewa nie daje mi wręcz spokoju, a konkretnie jeden włosek, ciągle odrasta?!>, nie spotkam żadnego z moich fanów.
Zafascynowana tym co właśnie stworzyłam, postanowiłam wyjść do sklepu po chrześcijańskie produkty takie jak chleb oraz masło (oczywiście ciemny chleb i odtłuszczone masło - my szafiarki jesteśmy wiecznie na diecie i odkąd moja ukochana rubinowa bluzka rozmiaru S nie leży na mnie już tak jak powinna, postanowiłam nie jeść wcale - niestety moje anorektyczne zapędy przegrały z BigMac'iem, którego to zapach roznosił się niedaleko). Wszystko byłoby w jak najlepszym wypadku, gdyby nie to, że zapomniałam założyć czegoś na dół - mój głód dawał mi się już we znaki, dlatego założyłam klasyczne jeansy i ruszyłam na podbój posiłków.
Jeżeli wiesz kim jesteś, to musisz o siebie dbać, a także o swój wizerunek. Założyłam okulary przeciwsłoneczne - kształt mucha - i wyszłam z mieszkania z nadzieją, że w tak opłakanym stanie (gdyż pominęłam wszelkie dodatki takie jak bransoletka, naszyjnik, kolczyki, przypinki i zapomniałam o wyregulowaniu lewej brwi <lewa nie daje mi wręcz spokoju, a konkretnie jeden włosek, ciągle odrasta?!>, nie spotkam żadnego z moich fanów.